Skocz do zawartości

Zdjęcie

Zmysły. Węch. Narząd wyczuwający feromony


  • Proszę się zalogować aby odpowiedzieć
Brak odpowiedzi na ten temat

#1 ferum

ferum

    Administrator

  • Administrator
  • 401 postów

Napisany 06 luty 2008 - 10:49

Artykuł stary, jednak warto znać:
http://serwisy.gazet...4134,93708.html

Choć nie ma dnia, by naukowcy nie zadziwiali jakimś nowym odkryciem, to tym razem wydaje się, że naprawdę przesadzili. Twierdzą, że mamy organ płciowy w nosie

Ale to wcale nie żart - zapewnia prof. anatomii - David Berliner. - Każdy z nas posiada ten niezwykle czuły narząd. Mieści się w przegrodzie nosowej i odpowiada za nasze reakcje seksualne.

Do tej pory sądzono, że narząd nosowo-lemieszowy, zwany też w skrócie VNO (od organum vomeronasale), występuje tylko u zwierząt. Opisano go np. u myszy polnej, chomika, oposa, szczura. Ssaki te wydzialają feromony (najczęściej są to substancje z grupy sterydów, alkaloidów i białek) służące do przekazywania informacji innym przedstawicielom tego samego gatunku. VNO umożliwia im zaś odczytywanie tych informacji. Dzięki niemu orientują się, który samiec szuka partnerki, która samica przechodzi owulację albo też, do kogo należą pozostawione bez opieki małe.

To nie mieściło się w głowie

Zadziwiające, że pierwsza wzmianka o istnieniu VNO u ludzi pochodzi sprzed trzystu lat. Na następną trzeba było czekać aż do 1930 r. Wówczas to jeden z bardziej znanych lekarzy zanotował, że narząd nosowo-lemieszowy jest atawizmem i występuje tylko w życiu płodowym człowieka, potem zaś ulega uwstecznieniu.

Pogląd ten uległ zmianie dopiero dziesięć lat temu. Biolog David Moran z University of Pensylvania w Filadelfii oraz laryngolog Bruce Jafek z University of Colorado w Boulder przebadali kilkadziesiąt osób i wykazali, że VNO występuje u każdego (co ciekawe, dokonali tego posługując się wyłącznie wziernikiem).

Inni uczeni wzruszyli na to ramionami. - Cóż z tego - mówili - skoro narząd nosowo-lemieszowy jest nieczynny i nie ma z niego żadnego pożytku.

Okazało się, że byli w błędzie.

- To było pod koniec lat 80. - wspomina Berliner. - Robiłem ekstrakty z rozmaitych wydzielin gruczołów skórnych. Pewnego dnia spostrzegłem, że ze mną i z innymi pracownikami laboratorium dzieje się coś dziwnego. Gdy tylko otwierałem jedną z probówek - wszyscy wpadaliśmy w błogi nastrój.

A jednak to działa

"Czarodziejski" specyfik przywabił do pracowni Berlinera psychologa Luisa Monti-Blocha z Uniwersytetu Utah w Salt Lake City. - Luis wpadł na genialny pomysł - mówi Berliner. Zaproponował, żeby sprawdzić, czy bezwonny ekstrakt pobudza komórki VNO. Uczeni podłączyli elektrody i otworzyli probówkę. Reakcja była natychmiastowa - napięcie mierzone na powierzchni komórek gwałtownie wzrosło, gdy zaś badanej osobie podsuwali inne substancje, np. aromatyczny olejek goździkowy - napięcie powierzchniowe nie ulegało zmianie. Zupełnie inaczej zachowywały się komórki nabłonka węchowego - nie reagowały na bezwonny ekstrakt, za to pobudzały je nawet znikome ilości substancji zapachowych.

- Widać więc, że narząd nosowo-lemieszowy, choć leży w nosie, nie ma nic wspólnego z węchem, a pobudzające go substancje nie są substancjami zapachowymi. Całe doświadczenie powtórzyliśmy wielokrotnie. Z czasem okazało się, że substancje pobudzające VNO można podzielić na męskie i żeńskie: te, które pobudzają kobiety, nie działają na mężczyzn, i odwrotnie. Wniosek mógł być tylko jeden: narząd nosowo-lemieszowy działa, a to oznacza, że mamy szósty zmysł! - konkluduje Berliner.

- A więc człowiek wydziela feromony i reaguje na nie podobnie jak zwierzęta. To wstrząsające odkrycie - komentuje Robert Taylor w ostatnim "New Scientist". - Oznaczać może, że niektóre teorie tłumaczące nasze reakcje seksualne trzeba będzie zweryfikować. Nie uwzględniono w nich istnienia narządu mającego ogromny wpływ na nasze postępowanie; fascynacja drugą osobą, zasady doboru partnera, cała sfera życia płciowego mają najprawdopodobniej bardziej fizjologiczne podłoże, niż sądzono. Dalsze badania powinny wyjaśnić, na ile VNO nami rządzi.

Wiadomo, jak ogromną rolę narząd ten pełni u zwierząt. Samce motyla - brudnicy nieparki kopulują z każdym podsuniętym im przedmiotem (nie wyłączając liścia, chusteczki do nosa czy bibułki od papierosów), skropionym feromonami samicy. Ciężarne myszy ronią, jeśli "poczują zapach" moczu samca nie będącego ojcem ich dziecka.

Wydaje się, że ludzki VNO jest nie mniej czuły od zwierzęcego. Świadczy o tym choćby eksperyment opisany w "Journal of Steroid Biochemistry and Molecular Biology". Miliardowa częśc grama pewnego syntetycznego sterydu (PDD) rozpylonego tuż przed nosem mężczyzny wystarczyła, by badany w ciągu minuty uspokoił się i odprężył. Przez kolejnych sześć godzin poziom testosteronu (męskiego hormonu płciowego) w jego krwi utrzymywał się na obniżonym poziomie. Jak to się dzieje, że tak znikome dawki wywołują tak wyraźne reakcje? Impulsy płynące z VNO pobudzają podwzgórze, część mózgu pełniącą ważne funkcje wydzielnicze. U zwierząt podwzgórze steruje odżywianiem się, rozmnażaniem, rywalizacją o samicę, zachowaniem seksualnym, odpowiada za takie emocje, jak zadowolenie, złość czy strach.

- Ludzkie feromony czeka zawrotna kariera. Nigdy wcześniej nie mieliśmy sposobności manipulowania pracą mózgu tak subtelnymi metodami - twierdzi Berliner, który węsząc świetny interes porzucił pracę na uniwersytecie i założył Pherin Corporation, firmę mającą produkować lekarstwa i kosmetyki. - Nie będę pierwszy. Na rynku są już dwa specyfiki produkowane na bazie sterydów: Realm Men - dla mężczyzn i Realm Women - dla kobiet. Większe nadzieje wiążę z lekami. Za pomocą sztucznych feromonów będzie można leczyć tak różne choroby, jak rak prostaty, przewlekła depresja czy napięcie przedmiesiączkowe. Znacznie prościej, znacznie szybciej, taniej i bezpieczniej. Brak kontaktu z krwią (nowe leki będą aplikowane do nosa) zminimalizuje niebezpieczeństwo skutków ubocznych. Pierwsze próby dały bardzo zadowalające rezultaty - powiedział wsiadając do czerwonego rolls-royce'a. Wyniki dotychczasowych badań musiały zrobić wrażenie na inwestorach, skoro Berlinerowi udało się wyciągnąć od nich przeszło 9 mln dolarów na dalsze prace. Zdaniem Roberta Taylora biznesmeni, którzy postawili na feromony, nie wiedzą jeszcze, że zrobili życiowy interes.

Źródło:
http://serwisy.gazet...4134,93708.html

Zanim napiszesz, przeczytaj: WIELKIE FAQ FEROMONÓW
Nie wiesz, który produkt wybrać? Zobacz: GAMA PRODUKTÓW FEROMONOWYCH





0 użytkowników czyta ten temat

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych użytkowników