Skocz do zawartości
njoy69

Pomocy... :(

Rekomendowane odpowiedzi

Równie dobrze może wtedy powiedzieć „no i tak niewiele były warte jego słowa o uczuciach”.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Równie dobrze może wtedy powiedzieć „no i tak niewiele były warte jego słowa o uczuciach”.

 

a niech mówi, ważne co będzie czuła, a nie co mówi. Z tego, co czytam, to to jest jedyna realna szansa na zmianę Twojego stanu i to dosyć obiecująca, bo zawsze kończąca się sukcesem: albo ona stanie się zazdrosna i wróci, albo Ty znajdziesz sobie kogoś i zapomniesz o niej. no... i w takim przypadku zakup fero to rozumiem! Przydadzą się przy zawieraniu nowych znajomości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Równie dobrze może wtedy powiedzieć „no i tak niewiele były warte jego słowa o uczuciach”.

A JEJ słowa o uczuciach? Jak wodzi Cie za nos i spotyka się z innym? Ty jesteś gotów dla niej zrobić wszystko a ona Cię wywala ze swojego życia? Uważasz że takie traktowanie jest fair? Męczennikiem jakimś chcesz być czy co? Jeśli ona nie odwzajemnia Twojego uczucia i nim gardzi to po co dalej chcesz "rzucać perły przed wieprze"? Co się nią przejmujesz jak ona nie przejmuje się Tobą? W imię czego?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a tak apropo zdarzyło sie kiedys komus zeby ta ktora wami wzgardziła przyszła na kolancha prosic o wybaczenie? bo mi nigdy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
a tak apropo zdarzyło sie kiedys komus zeby ta ktora wami wzgardziła przyszła na kolancha prosic o wybaczenie? bo mi nigdy.

 

Zdazylo moze nie na kolanach, ale chciala wrocic i o to mnie prosila - jednak to ja zrezygnowalem z powtorki z rozrywki. Nie moglbym byc juz z kims kto udawal ze mnie Kochal przez dlugi czas (co fakt to fakt ja bylem slepy i zabojczo zakochany).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
a tak apropo zdarzyło sie kiedys komus zeby ta ktora wami wzgardziła przyszła na kolancha prosic o wybaczenie? bo mi nigdy.

 

one zawsze wracają. jak zatęskni, to wróci. Olej ją i czekaj niczym pająk w sieci

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do pytania farjesteda: http://ferum.pl/post13278.html#13278

 

Teraz w ten sposób katuję drugą. 2 miesiące temu potraktowała mnie jak śmiecia. 1.5 miesiąca bez żadnego kontaktu, zajmując się swoim życiem i starając o niej zapomnieć - i znów parę dni temu zaczęła się mną interesować, włazić na profile itp. Podejrzewam że to tylko kwestia czasu kiedy się odezwie, a wtedy to ja ją będę miał w garści a nie na odwrót. To naprawdę fajne jak się ma kontrolę nad swoim życiem i takimi kluczowymi sprawami a wymaga to tylko trochę wewnętrznej mobilizacji i wytrzymałości psychicznej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Do pytania farjesteda: http://ferum.pl/post13278.html#13278

 

Teraz w ten sposób katuję drugą. 2 miesiące temu potraktowała mnie jak śmiecia. 1.5 miesiąca bez żadnego kontaktu, zajmując się swoim życiem i starając o niej zapomnieć - i znów parę dni temu zaczęła się mną interesować, włazić na profile itp. Podejrzewam że to tylko kwestia czasu kiedy się odezwie, a wtedy to ja ją będę miał w garści a nie na odwrót. To naprawdę fajne jak się ma kontrolę nad swoim życiem i takimi kluczowymi sprawami a wymaga to tylko trochę wewnętrznej mobilizacji i wytrzymałości psychicznej.

 

prawda jest taka, że one uzależniają się od feromonów. Jak się je spuści ze smyczy, to połażą, połażą w kółko, a jak nie trafią na nowego feromoniarza to wracają do starego :twisted:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
prawda jest taka, że one uzależniają się od feromonów. Jak się je spuści ze smyczy, to połażą, połażą w kółko, a jak nie trafią na nowego feromoniarza to wracają do starego :twisted:

I właśnie dlatego cholernie żałuję, że tak późno się na to zdecydowałem!

 

Hmmz... wiecie... Będzie mi ciężko grać twardziela, bo nim nie jestem, aczkolwiek... tak czy siak, muszę po pierwsze przeprowadzić się 1500km, po drugie zagrać jej na nosie, (już ja wiem jak ma wyglądać jej „ksionżę-zy-bajki”) i dopiero wtedy walczyć, bo teraz na odległość... Mogę się tylko doprowadzić do szaleństwa. Aczkolwiek, przez to, że po wszystkim co się wydarzyło niecałe 2 tyg temu straciłem apetyt i pragnienie, a jednocześnie pracuję fizycznie - moja waga w tym czasie spadła już prawie 10kg... :-|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rasta tak jak powiedziałem wyżej czasami sa takie ktore pokonają schematy psychologiczne w połaczeniu z zachodnio europejskim koncernem produkującym feromony. moze po krotce widziałem ze przy mnie albo przy fero gupła a na drugi dzień to znowu już uciekała i zasadzała kopa i tak z 3 miesiące, no to nie było wyjscia jak zagrac va bank no to ja sie przestałem odzywać bo zawsze ja pierwszy pisałem co tam czy cos, potem poszedłem z jej dobrą kolezanka (i to nie byle jaka kolezanka tylko jej "idolka")na bal nic jej o tym nie mowiac, reakcja prawidłowa dym z uszu i płacz i esemesy do tej kolezanki (nie wiem co mogło pisać ale ja bym napisał cos w stylu odwal sie od mojego farjestada) no ale nie pękła nie odezwała sie do mnie, prawdopodobnie zbyt dumna zeby po prostu powiedziec zwykłe przepraszam byłam ślepa. dlatego czasem sie po prostu nie da.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
no ale nie pękła nie odezwała sie do mnie, prawdopodobnie zbyt dumna zeby po prostu powiedziec zwykłe przepraszam byłam ślepa. dlatego czasem sie po prostu nie da.

To rzecz, której własnie ja się obawiam... Zbyt dobrze ją znam...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

njoy po prostu grasz va bank zamiast bawic sie w ciu ciu babke i jak ja to nazywam zdobywaniem ogromnym wysiłkiem kawałków pustyni o zerowym znaczeniu strategicznym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ja to nazywam zdobywaniem ogromnym wysiłkiem kawałków pustyni o zerowym znaczeniu strategicznym.

:lol:

Chyba Cię już lubię. Co nie zmienia faktu, że do gry va banque i tak muszę się nieźle przygotować. Ok, zbieram się na solkę ;-)

Btw -> nie wiecie ile się czeka na przesyłkę pocztową z USA? Ponieważ PHX zamówiłem w LS i wolę wiedzieć w ile cierpliwości muszę się uzbroić...

 

Chodzi za mną tekst tej piosenki, jakoś taki... życiowy. Myślę, że to scenariusz tego, co nastąpi...

„And when we meet

Which I'm sure we will

All that was there

Will be there still

I'll let it pass

And hold my tongue

And you will think

That I've moved on...”

--

edit: 7/5/10, 23:41

 

Jednak jestem za słaby, a każdy kolejny dzień jest gorszy (a nie lepszy) od poprzedniego... Najzwyczajniej w życiu chciałbym zrozumieć... :cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak jak już ktoś na początku napisał, jesteś zaszufladkowany, więc masz przerypane jak Alicja w kranie czarów. Z samym feromonem nic nie zdziałasz, ale ogólnie możesz jeszcze ją sobie owinąć wokół palca. Jednakże będzie to trudne, bo nie każdy potrafi to zrobić, mianowicie musisz zmienić swoją postawę o 180 stopni. Chodzi zwyczajnie o to, że masz mieć przekonanie, że jesteś zajebistym kolesiem, którego ona może dostać co najwyżej w nagrodę, jeśli zechce być Twoją "niewolnicą".

 

Myślę, że w interakcji z tą kobietą zapomniałeś zwyczajnie o eskalacji, tzn. relacja stała w miejscu. To nic że rozmawiałeś z nią 25 godzina na dobę. Rozmów było tak wiele, że za wiele, jakbyś natomiast najpierw 8 godzin ją dotykał, następnie kolejne 16 uprawiał z nią seks, to można by mówić o progresie, a jako że nie brałeś się za posuwanie dosłownie i w przenośni, wszystkiego do przodu, to laska strzeliła fochem bo cośtam cośtam i masz pozamiatane, jeśli nie zmienisz postawy, o czym napisałem wyżej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiem tak. To by się tak nie skończyło, gdybym był w tamtym czasie w tamtym miejscu. Zakładając, że nawet doszłoby do bardzo nieprzyjemnej sytuacji, to dochodziło już w przeszłości do potyczek i... wtedy zawsze byłem akurat na miejscu, dlatego gdy spotykaliśmy się na drugi dzień wszystko było już jak należy. A tym razem... Tym razem jestem 1500km stamtąd i nie byłem w stanie załagodzić tego jak należy... Przez to sytuacja wymknęła się spod kontroli.

 

Tak czy inaczej, żeby dać nam jakąkolwiek szansę, wracam do .pl

Po to, żebyśmy oboje mieli szansę w jakiś sposób na siebie zareagować. W jakikolwiek sposób.

Co nie zmienia faktu, że do mnie ciągle nie dociera to iż ona potrafiła całkowicie zamilknąć na 2 tygodnie... I ciągle się nie odzywa...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Błąd na błędzie za błędem błędy pogania... nikt Ci na siłę pomagać nie będzie. Nie ma też sensu tutaj wylewać swoich żali. Cierpisz przez swoją upartość. Nie wiem w jakiej sytuacji jesteś, ale jak prace zamierzasz rzucić dla niej... kup od razu trumnę i żywcem się zakop. Po co masz się męczyć?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Błąd na błędzie za błędem błędy pogania... nikt Ci na siłę pomagać nie będzie. Nie ma też sensu tutaj wylewać swoich żali. Cierpisz przez swoją upartość. Nie wiem w jakiej sytuacji jesteś, ale jak prace zamierzasz rzucić dla niej... kup od razu trumnę i żywcem się zakop. Po co masz się męczyć?

Ok, zrobił się niezły offtop. I masz rację, nie ma sensu wylewać żali.

A co do pracy, to na mnie tam już czeka niezła posada.

I napisz jeszcze tylko - dlaczego błąd? Czy będąc 1500km od niej jestem w stanie spowodować, żeby chociaż widziała, jak wygląda moje życie? że ją olewam? Dać jej szansę zbliżenia? Moim zdaniem - nie. To jest dla niej teraz bardzo łatwe, że ktoś jest tak daleko i zniknął.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Błąd na błędzie za błędem błędy pogania... nikt Ci na siłę pomagać nie będzie. Nie ma też sensu tutaj wylewać swoich żali. Cierpisz przez swoją upartość. Nie wiem w jakiej sytuacji jesteś, ale jak prace zamierzasz rzucić dla niej... kup od razu trumnę i żywcem się zakop. Po co masz się męczyć?

Ok, zrobił się niezły offtop. I masz rację, nie ma sensu wylewać żali.

A co do pracy, to na mnie tam już czeka niezła posada.

I napisz jeszcze tylko - dlaczego błąd? Czy będąc 1500km od niej jestem w stanie spowodować, żeby chociaż widziała, jak wygląda moje życie? że ją olewam? Dać jej szansę zbliżenia? Moim zdaniem - nie. To jest dla niej teraz bardzo łatwe, że ktoś jest tak daleko i zniknął.

 

Moze ona nie chce obserwowac Twojego zycia i juz zamknela ten rozdzial. Pewnie ze latwiej jak jestes daleko.. Ni mniej, sa telefony i inne formy kontaktu. Na miejscu raczej tez nie bedziesz prowokowal spotkan face to face bo to raczej nie o to chodzi. Mysle ze jezeli jest taka dumna i sie nie odzywa kiedy jestes za granica. To tutaj w cale nie bedzie lepiej, decyzja jednak nalezy do Ciebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

one zawsze wracają. jak zatęskni, to wróci. Olej ją i czekaj niczym pająk w sieci

 

:lol: to mnie rozbawiło do łez :lol:

Rasta nie uogólniaj proszę, bo naprawde są kobiety dla których NIE znaczy NIE a nie "POPROŚ MNIE RAZ JESZCZE TO MOŻE SIĘ ZGODZE" :twisted: Co do autora tematu moim zdaniem więcej zyskasz jeśli uszanujesz jej decyzje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
(...) naprawde są kobiety dla których NIE znaczy NIE a nie "POPROŚ MNIE RAZ JESZCZE TO MOŻE SIĘ ZGODZE" :twisted:

Mhm, aczkolwiek to są wyjątki. Przez prawie rok słyszałem „nigdy nie miałam problemu jeśli chodzi o faceta, albo w tą albo w drugą i to bezwzględnie, a z Tobą jest dokładnie równo 50%”. A w trakcie awantury na finiszu usłyszałem „dopiero teraz, jak Cię straciłam zdałam sobie sprawę, jak bardzo zależało mi na tym, abyś się o mnie starał (...) ale już nie chcę, i nie będę chciała”.

Co do autora tematu moim zdaniem więcej zyskasz jeśli uszanujesz jej decyzje.

I co tym zyskam?... Raczej ona. Święty spokôj.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

(psst, jeśli idzie o uwodzenie to słuchaj rad od wszystkich byle tylko nie kobiet :P)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I co tym zyskam?... Raczej ona. Święty spokôj.

A musisz zawsze zyskiwać? Czasami warto odpuścić. Twierdzisz, że nie stać Cię na to, żeby w przyszłości poznać kobietę znacznie bardziej wartościową niż ona, która będzie Cie chciała i kochała ze wzajemnością jeszcze mocniej niż Ty ją...?

 

Jest pewna bajka, którą czytałem w pewnej książce. Co prawda jej wydźwięk był nieco inny, ale spróbuję nie spalić.

 

Z pewnych nieznanych przyczyn jajo orła znalazło się na podwórzu, gdzie żyły kury, koguty i inne zwierzęta typowe dla gospodarstwa. Mimo odmienności nowo-wyklutego przyjaciela, kury się nim zatroszczyły i wychowywały jak swojego własnego pisklaka. Pewnego dnia orzeł zobaczył na niebie innego orła, który dumnie szybował po niebie wypatrując zdobyczy. Zamarzył o tym, żeby również nauczyć się latać. Próbował się rozpędzać i z całej siły machał skrzydłami. Zobaczyła to jedna stara kwoka i mówi do niego: "Cooś Ty zgłupiał? Przecież Ty kura jesteś!". Orzeł spuścił głowę i zaniechał.

 

Wydaje mi się, że Ty nawet nie chcesz spróbować zacząć latać. Wolisz pozostać w swojej "bezpiecznej strefie" i karmić się przeszłością. To do niczego nie prowadzi. Rozwiń skrzydła i opuść to "gospodarstwo", które dobrze znasz, a zobaczysz jak wiele jest jeszcze innych pięknych kobiet, z którymi przeżyjesz znacznie lepsze chwile.

 

Najgorsze co można zrobić to zamknąć się w swojej "bezpiecznej strefie" i z uporem maniaka rękami i nogami zapierać się przed poznawaniem nowego. Owszem, wracaj do PL. Nie dla niej, dla innych pięknych kobiet. Jeśli wierzyć bratu to tam w UK trudno o takie ;) Sam nie wiem, nie byłem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I co tym zyskam?... Raczej ona. Święty spokôj.

 

Oczywiście, że Ona zyska spokój. Ale pozostaniesz w jej pamięci jako osoba, którą będziesz szanować. Być może za jakiś czas jej się coś odmieni, to nie jest wykluczone wszak kobieta to stworzenie ciężkie do przewidzenia w kwesti zachowania. Jeśli nadal będziesz się starał i o nią zabiegał staniesz się natrętem o którym uwierz mi będzie marzyła aby się wkońcu odwalił. I takim zachowaniem przekreślasz swoje i tak już minimalne szanse. Daj jej czas. Albo dostanie tak po tyłku że doceni to co dla niej robiłeś, albo znajdzie coś lepszego. Życie jest brutalne, ale każdy ma prawo do własnych decyzji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cóż... W kwestii informacji... Jedna bitwa wygrana, lecz wojna ma się ku końcowi, z kapitulacją bezwarunkową... A koniec niewiele mniej drastyczny, niż u koleżanki w sąsiednim wątku na podobny temat. A może nawet bardziej drastyczny... Ze względu na to, iż chodzi o uczucia... Jej uczucia, które znalazły lepsze oprocentowanie na innej lokacie.

Eh :cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czyli rozumiem, że temat można zamknąć? Jakby co to PW i otworzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Aby korzystać z forum, prosimy zaakceptować następującą politykę cookie oraz regulamin: Polityka prywatności